poniedziałek, 1 września 2014

NATURAL BEAUTY BLUSHER - LOVELY (MINERALNY RÓŻ DO POLICZKÓW)

Kochane!
Po wczorajszym święcie wszystkich blogów i blogerów, czas na kolejny wpis. Dzisiaj chciałabym przedstawić Wam malutkie, różowe cudeńko, które na stałe zagościło w mojej kosmetyczce: natural beauty blusher marki lovely. 



INFORMACJE PODSTAWOWE
  • Marka: Lovely
  • Nazwa: Mineralny róż do policzków
  • Gramatura: 4 g
  • Kolor: 05
  • Cena: ok. 10 zł
  • Data przydatności: informacja z datą na opakowaniu 

INFORMACJE OD PRODUCENTA
Mineralny róż do policzków Beauty Blusher nadający Twoim rumieńcom zdrowy i promienny wygląd. Widocznie poprawia koloryt skóry i długo utrzymuje się bez poprawiania makijażu. Dzięki pędzlowi Lovely do aplikacji różu miękko i efektownie rozprowadzisz go na kościach policzkowych.  Zawiera substancje odżywcze i minerały wpływając na poprawienie wyglądu i kondycji skóry. Jest dostępny w 3 kolorach by dobrać odpowiedni do cery, również tej problematycznej. Produkt idealny do modelowania kształtu twarz.

SKŁAD
Tak jak wspominało wiele dziewczyn zarówno na blogach jak i forach, skład nie jest dostępny. 

OPAKOWANIE
Opakowanie produktu jest ładne, pomysłowe. Odkręcany słoiczek z pewnością sprawdza się znacznie lepiej, niż produkty, które bardzo łatwo się odmykają. Jest jedno ale - rodzaj plastiku z którego jest wykonany domek dla różu jest dość słabej jakości. Mój pękł gdzieś po 3 miesiącach użytkowania. Pamiętajmy jednak, że jest to produkt za ok. 10 zł :) 

GAMA KOLORYSTYCZNA
Róż dostępny jest w kilku odcieniach, matowy z delikatnymi drobinkami lub też całkowicie rozświetlający. Mój odcień to 05, jest to dość chłodny odcień ale też powiedziałabym, że wyglądający całkiem naturalnie na twarzy. Oczywiście należy mieć na względnie, że posiadam chłodny typ urody i jasną karnację, a więc róż jest u mnie dobrze widoczny.


KONSYSTENCJA I WYDAJNOŚĆ
Róż jest bardzo dobrze wypieczony, używając pędzli do aplikacji nie rozpryskuje się po całej toaletce, co jest ogromnym plusem - zwłaszcza za taką cenę. Wydajność jest naprawdę oszałamiająca - używam tego produktu praktycznie codziennie od początku maja, jak widać zużycia praktycznie nie ma. Drobna rysa, którą można zauważyć na zdjęciu to ślad po moim paznokciu :) 

APLIKACJA I PIGMENTACJA
Aplikacja produktu jest przyjemna, jeżeli cera jest przypudrowana nakłada się go lekko, uzyskując bardzo naturalny efekt. Dokładając produktu można zbudować intensywność koloru. Na karnacjach jasnych i chłodnych typach urody róż wygląda dość intensywnie, im ciemniejsza skóra tym efekt będzie lżejszy. Trik: jeśli uzyskujecie słabą widoczność produktu na policzkach, spróbujcie go wklepywać pędzelkiem zamiast rozcierać. 

TRWAŁOŚĆ, ŚCIERANIE
Róż na policzkach wytrzymuje większość dnia, ale naprawdę dużo zależy od "bazy", na której spoczywa i typu cery. Najlepiej sprawdza się zagruntowany - jak każdy produkt :) W moim przypadku schodzi równo z twarzy, natomiast im więcej nałoży się go wciągu dnia, tym większe prawdopodobieństwo narobienia sobie plam, które w miarę upływu godzin będą bardziej widoczne. Jako pierwszy róż sprawdzi się świetnie, ale myślę, że starsze fanki makijażu również sobie go upodobają. 

Podsumowując, jeżeli w dostępnej gamie kolorystycznej znajdziecie odcień dla siebie, śmiało możecie zakupić ten produkt. Jest niedrogi, przyjemny w aplikacji i co najważniejsze mineralny. Nie zapcha Was, nie podrażni. Słowem - możecie jedynie zyskać.
Pozdrawiam wszystkie fanki makijażu!
M. 

12 komentarzy:

  1. fajny kolorek,uwielbiam matowe pastelowe róże :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja także! Są praktyczniejsze, a rozświetlaczem zawsze można je potraktować w razie konieczności :)

      Usuń
  2. Kolor dobry chociaż ja wolę bronzery :D
    http://feather92.blogspot.com/2014/08/peani.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Śliczny ten kolorek chyba się skusze na takie małe cudo ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie polecam! :))) Dzięki za odwiedziny :*

      Usuń
  4. Nie wiem dlaczego, ale róż stosuję od święta, nigdy nie zapominam wykonturować buzi bronzerem, ale jak mam sięgnąć po róż... Czasami, jak sobie przypomnę, a tak... leży i się kurzy. A co do recenzji bardzo ładny kolor, gdybym była na kupnie pewnie zaopatrzyła bym sie w niego:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że przy następnej wizycie w Ross wpadnie Ci w oko - brązer to jednak obowiązkowy element programu :))

      Usuń
  5. Piękny kolor :)
    Pozdrawiamy i zapraszamy!
    thehauntedway.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń